Friday, 16 August 2013

Pielęgnacja twarzy - kremy.



Jak widać na zdjęciu, prym wiedzie u mnie Olay. Ten zakup był i zachowawczy i pewny. Uwielbiam tę markę. Produkt wyprodukowany w Polsce, gdzie ja na obcej ziemi nie wiem co mam władować do koszyka. Używałam tych kremów już wcześniej. Sprawdziły się świetnie.

Krem na dzień z SPF 15 to dla mnie nr 1. Ma lekką konsystencję, idealnie się rozprowadza, szybko się wchłania, jest idealny pod makijaż i nie zapycha. Nawilża skórę i daje jej ochronę. Zapach jest delikatny, niknie po paru sekundach po nałożeniu. Opakowanie zawiera 100 ml produktu, co w stosunku do ceny jest bajką. Kosztował mnie niecałe 3 funty, jak nie mniej. W przeliczeniu to ok 15 zł. Krem ten jest wydajny, kiedy używałam go w Polsce starczył mi na ok 4 miesiące. Do pokrycia całej twarzy z szyją i dekoltem włącznie, potrzebna jest tylko niewielka ilość produktu. Kiedy wmasowujemy go w skórę, czuć jego wodnistą konsystencję, jednak nie jest ona rozlewająca się. Bardzo przyjemnie się go używa. Ja posiadam wariant do skóry normalnej/mieszanej.

Krem na noc jest równie dobry, jak nie lepszy. Ma oczywiście większe właściwości nawilżające. Jego konsystencja jest bardziej gęsta, jak masełko, rozprowadza się jak marzenie. Wchłania się troszkę dłużej niż jego brat na dzień. Nie zapycha. Rano, po przebudzeniu nie ma na skórze  tłustej powłoki. Jest ona aksamitnie gładka w dotyku. Kosztuje mniej więcej podobnie co poprzednik i idealnie z nim współgra. Od miesiąca nie zauważyłam suchych skórek, zaczerwienienia są mniejsze i skóra się mniej przetłuszcza. To dzięki przywracaniu idealnego balansu nawilżenia.

Bio Oil (produkt na blizny takie jak po trądziku, rozstępy, po jakiś otarciach czy zadrapaniach lub do ożywienia skóry dojrzałej) kupiłam parę dni później, podczas wizyty w Londynie. Koszt w przeliczeniu na złotówki to 4 dyszki. Jak na razie za dużo o nim nie mogę powiedzieć, bo używam go dopiero 3 tygodnie. Producent mówi, że różnicę widać tak po ok 3 miesiącach stosowania. Na razie mogę was jedynie ostrzec. Zawiera parafinę i niestety ale ten składnik mnie zapycha (używam go na blizny po trądziku). Więc przy nakładaniu trzeba się skupiać na punktowym aplikowaniu jeśli też macie ten problem. Odkryłam też, że kiedy posmaruję nim pryszcza, ten nie zostawia blizny po sobie (gdzie niestety czasami, przez pół roku nie mogłam się pozbyć czarnej albo czerwonej plamki), więc z tego olejku jeszcze coś będzie. Dość szybko się wchłania, co jest oczywiście następstwem punktowego nakładania. O recenzję pokuszę się za jakieś dwa miesiące i powiem wam czy działa czy nie.

I postanowiłam przeprowadzić pewien eksperyment. Otóż mówi się, że skóra nie lubi zmian, a kobiety mają w zwyczaju to, że co rusz lubią testować różne kremy, maseczki itd. Krem wpływa na skórę prawidłowo i tak jak powinien po 3 miesiącach używania. Ja daję sobie pół roku. I nie tylko w kwestii kremów ale też żeli do mycia twarzy, toników, maseczek i wszystkiego czego używam do skóry na mojej buzi.Nie zmienię nic z tego co teraz używam. Jestem ciekawa efektu.

Co Wy myślicie o tych produktach? Czy któraś z Was używała kiedyś Bio Oil? I jakie jest wasze zdanie na temat eksperymentu który chcę przeprowadzić? Piszcie koniecznie w komentarzach.

2 comments:

  1. Ja jeszcze nie mialam okazji tego sprobowac, ale widzialam jak to reklamowali, ale jakos mnie produkt nie przekonuje. Ale moze to dlatego, ze jak napisalas produkt jest przystosowany do skory normalnej/mieszanej, a ja mam bardzo wrażliwa i muszę uważać na to czego używam i albo prefruje naturlne kosmetyki, albo jakies domowe sposoby nawilzania-oliwe(jak tanio!) albo jakies produkty typu Flolsek . No, ale ciezko, zeby jeden kosmetyk pasowal kazdej kobiecie :)

    ReplyDelete
  2. dobrze, że mi przypomniałaś o olay'u ;) kiedyś używałam i byłam bardzo zadowolona, aż w końcu jakoś o nim mi się zapomniało, a właśnie kończy mi się krem :( może wrócę do olay'a :>
    BUZIAKI :*
    Blog modowy What is in the hat? Nowy post! KLIK!

    ReplyDelete