Tuesday, 24 September 2013

Kilka ostatnich stylizacji.





Ostatnio moje ulubione stylizacje. I buty z H&M. Są bardzo wygodne i nie są baaardzo drogie. Spokojnie można odłożyć w 2 tygodnie. ;D Podoba mi się też połączenie koszuli i za dużej kamizelki jeansowej. Pasują do siebie jak ulał wg mnie.

Złoto - makijaż z użyciem paletki MUA Undress Me Too

 
Twarz:
Rimmel Match Perfecton Foundation 100 Ivory
Collection Iluminating Touch Brightening Concealer 2 Natural
MUA Bronzer nr 3
Natural Collection Róż Peach Melba
Rimmel Stay Matte Powder
Brwi:
Beauty UK Simply Define Eyebrow Pencil Ash Brown + Cień Corrupt z Undress Me Too
Oczy:
MUA Matte Perfect Primer (jako baza)
MUA Undress Me Too Palette (Naked, Devotion, Corrupt)
Basic Eyeliner Kajalstift 10
Catrice Gel Eyeliner 010 Black Jack With Jack Black
Rimmel Mascara Lash Accelerator Endless
Usta:
Rimmel Lasting Finish Lipstick 070 Airy Fairy

Jak dla mnie jest to typowy makijaż dzienny. Wszystkie kolory w ciepłej tonacji idealnie ze sobą współgrają.
Najpierw nałożyłam podkład i kolektor pod oczy oraz na blizny i wypryski. Brwi najpierw wypełniłam kredką z Beauty UK w chłodnym odcieniu, następnie dołożyłam trochę cienia Corrupt, dla bardziej naturalnego efektu. Następnie nałożyłam "bazę" jaką stanowi dla mnie primer z MUA, który oryginalnie jest pod podkład. Później przypudrowałam powiekę cieniem Naked. Następnie nałożyłam na powiekę górną i dolną cień Devotion. Później w zewnętrzne V poszedł cień Corrupt i przy blendowaniu przeciągnęłam go z załamanie. Na linię wodną poszła cielista kredka z Basic. Namalowałam kreskę eyelinerem z Catrice i wytuszowałam rzęsy. Następnie zajęłam się wykończeniem makijażu twarzy. Nałożyłam brązer i róż. Pomalowałam usta pomadką.
Czas na wykonanie tego makijażu to 15 min.
Mam nadzieję, że Wam się podoba ;D Piszcie co sądzicie w komentarzach ;)

Monday, 23 September 2013

Rimmel Lasting Finish Lipstick 206 Nude Pink


Czas na recenzję kolejnej szminki w mojej małej kolekcji. Uwielbiam Rimmela, jest to moja ulubiona marka. Mam bardzo dużo kosmetyków od nich, ale chyba najbardziej podobają mi się ich pomadki. Chcę zawsze więcej i więcej. Ta jest z oryginalnej serii Lasting Finish.


Kolor to piękny brzoskwiniowo-różowy. Wykończenie jest satynowe, z połyskiem. Ma zupełnie inną konsystencję i odczucia na ustach niż np Airy Fairy. Jest bardziej nawilżająca, nakłada się ją o wiele lepiej. Nie wysusza ust. Wytrzymuje ok 3 godzin bez jedzenia.


Kosztuje ok 15 zł, z tego co pamiętam jak jeszcze byłam w Polsce. Ogólnodostępna, można ją dostać w każdej większej drogerii.


I jak wam się podoba? Mi bardzo! Jest to naprawdę ciekawy kolor. I pięknie wygląda na opalonej jeszcze skórze.

Tuesday, 17 September 2013

Naturalny makijaż na codzień.


Dzisiaj szybki post z makijażem. Moja propozycja dla dziewczyn lubiących naturalne podkreślać urodę. W roli głównej pomadka z kolekcji Kate Moss dla Rimmela w kolorze 101 i trójka cieni z Inglota.


Podkład zmieszałam z kremem nawilżającym, dla delikatnego krycia. Na blizny i wypryski użyłam mieszanki dwóch odcieni korektora z Collection. Pod oczy nałożyłam korektor z Catrice (recenzja). Brwi podkreśliłam kredką z Beauty UK w chłodnym brązowym odcieniu, a następnie zaaplikowałam czarny cień z paletki MUA (on nie jest aż tak czarny, nie ma dobrej pigmentacji i odkryłam, że idealnie nadaje się do podkreślania brwi).
Przed nałożeniem cieni, na powieki nałożyłam bazę z Hean (recenzja). Nastepnie w kolejności od jasnego do ciemnego: 463 na całą powiekę, 456 w załamanie, 52 w zewnętrzne "V". Makijaż oka wykonałam pędzelkiem z MACa nr 217. Na linię wodną nałożyłam cielistą kredkę z Basic i wytuszowałam rzęsy. Wielofunkcyjnym pędzelkiem z Elle najpierw nałożyłam brązer potem róż. Na koniec przypudrowałam całość pudrem z Rimmela Stay Matte (recenzja) i pokryłam usta pomadką (recenzja).



Wybaczcie, ale mój aparat zaczyna już siadać i nie robi tak dobrych zdjęć jak parę lat temu. "Zjadł cały brązer i róż.
I jak Wam się podoba? Oceniajcie śmiało! I piszcie wszystko w komentarzach. Może macie jakieś propozycje postów? Podzielcie się wszystkim!

Monday, 16 September 2013

Rimmel Lasting Finish by Kate Matt nr 101


Dzisiaj recenzja bardzo znanej pomadki z Rimmela, z kolekcji Kate Moss. Pewnie widziałyście ją już na wielu blogach modowych i urodowych. I nie ma się co dziwić. Jest to must have w każdej kosmetyczce.


Zacznę od opisu opakowania. Jest solidne, jak każdej pomadki z Rimmela. Zamyka się szczelnie z kliknięciem. Nie otwiera się w torebce, napis "Kate" nie ściera się.


Kolor to piękny chłodny, róż. Jego barwa jest identyczna jak niektórych gum do żucia które pamiętam z dzieciństwa. Pasuje praktycznie każdemu. Dlatego kupując go nie popełnicie błędu.


Konsystencja pomadki jest satynowo-matowa. Przed nałożeniem trzeba usta nawilżyć, ponieważ może podkreślić suche skórki. Z czasem, tak jakby stapia się z naszymi ustami, dając jednolity, barbiowy kolor na ustach.


Nosi się ją bardzo przyjemnie. Moje odczucia są pozytywne. Nie zauważyłam dużego wysuszania, może dlatego, że nie noszę jej dzień w dzień i używam pomadek nawilżających. Ma tez neutralny zapach, który niknie zaraz po nałożeniu. Cena i dostępność jest równie zadowalająca. Można ją dostać praktycznie w każdym Rossmannie, Naturze i Hebe za ok 15 zł (często są w promocji, więc nawet jeszcze taniej). Mówią też, że jest to dupe dla pomadek z MACa. Często wymieniane są Angel czy Please Me. Więc kolejny plusik.


I jak wam się podoba? Jak nie inne blogerki, to może ja przekonałam Was, do zakupu tej szminki? Wg mnie jest to must have. Każda kobieta powinna mieć ją w swojej kolekcji.

Saturday, 14 September 2013

Cien Lipstick 11 Purple Dream - Lidlowa perełka.


Dzisiaj przychodzę do Was z jedną z moich perełek w kosmetyczce. Lidlową pomadkę kupiłam od tak, bez większego planowania podczas zakupów jedzeniowych. Kosztowała 6 zł więc stwierdziłam czemu nie? (Zamiast chipsów i paluszków mam to cudeńko). Już wcześniej słyszałam, że Lidl ma swoją linię kosmetyków, ale nigdy nie miałam z nimi styczności. Fakt jest też taki, że nie jest to ogólnodostępny produkt. Kolorówka Cien jest dostępna w Lidlach raz na jakiś czas. Więc jakby co miejcie radary włączone.


Co skłoniło mnie do tego koloru? W asortymencie był też czerwony i parę różowych odcieni. Otóż w mojej kolekcji brakowało mi ciemnego fioletu. Tylko ostrzegam, że niestety Lidl nie udostępnia testerów i tę szminkę kupiłam w ciemno.


Na początku byłam zawiedziona, bo okazało się, że nie jest to mocno napigmentowany kosmetyk. Jednak kiedy po nałożeniu przejrzałam się w lustrze po prostu mnie zauroczyła. Przez to, że jest pół przezroczysta sprawia efekt ciemnych ust, ale nie ma nachalnego, mocnego koloru. Jest po prostu śliczna. Drobinek nie widać po nałożeniu. Jest nawilżająca, nie wysusza, ładnie pachnie różami (tzn. mi się podoba, dla niektórych może to być tandetny zapach i muszę dodać, że utrzymuje się dość długo). Schodzi równomiernie, osobiście poprawiam ją co 2-3 godziny jeżeli chcę utrzymać ten efekt na dłużej. Opakowanie jest solidne, trochę dłuższe od tych z Rimmela. Widać, że jest bardzo dobrze i solidnie wykonane. Nie otwiera się sama w torebce (a to duży plus, bo czasami mi się takie coś zdarzało, zwłaszcza przy pomadkach Sensique). Zużycie jest minimalne, a mam ją od 2 miesięcy i używam regularnie.




Ale słodko ;p Na pewno jak znowu zobaczę je w Lidlach, to kupię w zapasie. I inne kolory. Naprawdę jest to wg mnie świetny produkt.
Napiszcie w komentarzach czy spotkałyście się z tymi szminkami. I ciekawe czy któraś z Was ma też w swojej kolekcji coś z tej serii. Jestem ciekawa. A tymczasem mówię papa, bo jadę z Telepathy na nagrywanie płyty. Takie plusy z bycia dziewczyną perkusisty. ;D

Friday, 13 September 2013

Thursday, 12 September 2013

Catrice Camouflage Cream - mały geniusz.


Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją korektora z Catrice. Kupiłam go 3 miesiące temu, bez czytania jakichkolwiek recenzji na jego temat. Po prostu potrzebowałam kryjącego korektora pod oczy. Zakupiony w drogerii Hebe za ok. 13 zł z początku sprawiał mi trochę problemów i żałowałam, że go kupiłam. Jednak okazało się, że popełniam błąd podczas aplikacji.


Jak widać opakowanie jest wzorowane na korektorze z MACa. Różnica jest taka, że to jest odkręcane, a nie na zawiasy. Jest solidne, z plastiku, napisy nie ścierają się po paru użyciach.
Producent daje nam 3 gramy korektora, które od pierwszego otwarcia mają ważność 6 miesięcy. Jak dla mnie to troszkę za mało czasu na jego zużycie, przez jego konsystencję, o której zaraz co nieco napiszę.


Posiadam odcień 020 Light Beige.Jest to piękny beż, z żółtym pigmentem. Zero różowego. Idealny do zakrycia sińców pod oczami. Neutralizuje je nie tylko kryciem ale też właśnie kolorem. Dlatego przy aplikacji nie potrzeba go aż tak dużo. Jest to środkowy z 3 dostępnych, w które zaopatrzę się jak będę w Polsce.


Konsystencja jest woskowa i zbita. Jest bardzo gęsty, dlatego tak długo się go zużywa. Koncentracja produktu jest duża. I warunkuje to jego duże krycie. Przez to, że mamy do czynienia z woskowatym produktem, trzeba go od razu zagruntować pudrem, ponieważ przy cieplejszej pogodzie, zaczyna się "topić".



No i teraz czas na korektor w akcji. Lewa strona bez, prawa z. Jak widać na zdjęciu, korektor ma ładne krycie, wygląda naturalnie.
I teraz moja rada przy aplikowaniu. Najlepiej nakładać palcem, niewielką ilość produktu. Rozgrzeje się pod wpływem ciepła palca i lepiej wtopi w skórę. I przypominam, że pod oczy należy nakładać niewielką ilość produktu. Co do niedoskonałości i wyprysków, kryje je bardzo przyzwoicie, ale nie tak bardzo jak słynny korektor z Collection 2000. Mimo, na niewielkie zmiany czy pojedyncze zaczerwienienia, warto wypróbować.
Nie zmienia koloru po nałożeniu - nie ma tendencji do ciemnienia.
Dodatkowo cena jest zachęcająca, a o wydajności nie wspomnę.

Co wy sądzicie o tym produkcie? Używałyście go kiedyś? Dajcie znać w komentarzach.

Thursday, 5 September 2013

Sesja Lary Lee - dużo zdjęć i użyte produkty.








Makijaż jest bardzo naturalny, podkreślający urodę Lary. Przed rozpoczęciem, powiedziała mi, że ma problem z namalowaniem kresek. Więc sprawiłam jej piękne jaskółeczki.

Użyte produkty:
MAC Fix +
Podkład Bourjois Healthy Mix
Korektory - Collection 2000 Lasting Perfection i Camouflage Cream
Rimmel Stay Matt Powder
Baza pod cienie Hean
Cienie z paletki MUA Undress Me Too : Naked, Lavish, Shy
Eyeliner Maybelline Eyestudio Lasting Drama 01 Black
Maskara DiorShow
Kredka do brwi Rimmel 001 Dark Brown
Bronzer MUA Shade 3
Róż Natural Collection Peach Melba
Pomadka Miss Sporty Malaga

Lara Lee też bloguje i ma swoje portfolio. Jest aktorką i  marzy jej się wystąpić w filmie akcji. Niedługo dam wam linka do stron, gdzie możecie ją znaleźć w internecie.
A tymczasem zachęcam do komentowania i  wyrażenia opinii na temat makijażu. Przyjmę każdą konstruktywną krytykę, bo wciąż się uczę. ;D

Wednesday, 4 September 2013

Praca

Krótka migawka tego, co robiłam ostatnio. Sesja zdjęciowa do portfolio Karoliny - Lary Lee. Marzenia zaczynają się spełniać.

Monday, 26 August 2013

Zakupy - kolorówka. Kompletowanie kuferka wizażystki.


Witam Was wszystkich!
Jak widać w temacie, chcę się podzielić z Wami dość sporymi zakupami, które poczyniłam jakiś czas temu. Są to produkty, z których jestem zadowolona bądź dużo o nich słyszałam. Kompletując kuferek wizażystki skupiam się przede wszystkim na jakości, a nie tylko i wyłącznie na cenie. Bo tanie nie znaczy złe! No i przede wszystkim na razie nie zarabiam na tyle żeby móc kupić coś droższego. Teraz inwestuję jedynie w pędzle.


Czytałam dość sporo opinii, że baza ta jest bardzo podobna do Porefessional z Benefitu. Na razie jeszcze jej nie otwierałam i nie jestem w stanie powiedzieć jak się sprawdza, ale kiedy już to zweryfikuję dam Wam znać!

Shade 26 - pearl
Cień ten to przepiękny duochrom. W konsystencji jest bardzo podobny z osławionym Golden Rose z Kobo. Najlepszy efekt można uzyskać, nakładając do palcem. I kosztuje tylko 1 funta!

Shade Lolly
 Zawsze chciałam spróbować, jak na skórze wyglądają róże o brzoskwiniowym odcieniu. Kosztował 1 funta i bardzo spodobała mi się jakość jego brata więc nie miałam wątpliwości żeby go kupić.

Shade 98
 Pyłek z Barry M. Robią je w wielu odcieniach i chcę je mieć wszystkie. Na oku jest to piękny duochrom - czerń z niebieskimi drobinkami. (aparat zmył kolory)


Kępki z Ardell, dobre jakościowo. Przydadzą się do bardziej wyjściowych makijaży.


Słynny czarny eyeliner w żelu od Maybelline. Idealnie matowy, baaardzo czarny i bardzo trwały.


Pędzelek z Revlona urzekł mnie swoim kształtem i jest idealny do podkreślania załamania.


Zwykły bezbarwny błyszczyk o pięknym waniliowym zapachu. Idealny do każdego makijażu, żeby zmienić wygląd każdej pomadki. Kosztował 1 funta.


Słynne już korektory z Collection2000, która zmieniła nazwę na samo Collection. Kosztują ok. 5 funtów, a są mega trwałe i kryjące. Kupiłam pozostałe dwa odcienie z dostępnych 3.


Jak to mówią w blogosferze, nie ustępuje słynnemu Touche Eclat z YSL. Nie miałam nigdy tego drugiego, ale ufam opiniom innych dziewczyn, które trąbią o nim na okrągło na YTB.


No i na koniec pomadki. Z Rimmela  ale czerwona to linia od Kate Moss, a czarna to standardowa linia. Odcień 101 - to dupe pomadki Snob z MACa. Ufam blogerkom i widziałam sporo zdjęć. Coś w tym jest, są naprawdę podobne do siebie. No i do tego jest to bardzo twarzowy kolor. 206 - podobny jest do MAC Plink!. Więc dziewczyny miejcie oczy otwarte w drogeriach. Obie te pomadki są bardzo twarzowe i wg mnie to must have każdej dziewczyny lubiącej makeup.

Na razie to wszystko. Piszcie koniecznie czy też słyszałyście o odpowiednikach droższych kosmetyków które Wam pokazałam!