Wednesday, 31 August 2011

WYNIKI ROZDANIA!


I bez owijania w bawełnę, kosmetyki wygrywa....



Alex !!!!!!!!



Serdecznie gratuluję wygranej! Zwycięzca ma obowiązek zgłosić się do mnie do 7.09 do godziny 22:00. Jeśli tego nie zrobi, nagrodę rozlosuję ponownie.
I proszę Was, moje kochane dziewczyny, nie łamcie się, że teraz się nie udało. Będę organizować (i nie tylko ja) dużo takich rozdań i na pewno kiedyś się Wam poszczęści. :)

MMM! Zapach wakacji zamknięty w butelce? Tak! St.Ives, Nawilżający żel pod prysznic - Ogórek i Melon.


Eh... muszę to powiedzieć. Dzisiaj jest ostatni dzień wakacji. :( Jestem tak nieszczęśliwa, że sobie nie wyobrażacie. Ale ten rok szkolny zapowiada się i tak ciekawie. Idę do drugiej klasy LO, w przyszłe wakacje mam 18 urodziny, w kwietniu robię prawko, zaczynam pracę (na razie w soboty i dni wolne od szkoły), przeprowadzam się do Gdańska - więc będzie naprawdę ciekawie. Ale teraz czas na obiecaną recenzję. :)

Obietnice producenta:
Od stuleci Szwajcarzy rozwijają i udoskonalają tajemnice naturalnie pięknej skóry. Tylko St.Ives poznał te sekrety i zamknął w recepturze nawilżającego żelu pod prysznic. Orzeźwiający zapach żelu ożywia Twoje zmysły, a cudownie lekka piana delikatnie oczyszcza skórę, zostawiając ją gładką i miękką w dotyku.


Skład:

Z tego co mi wiadomo, są jeszcze 3 wersje tego żelu: z kolagenem i elastyną, odświeżający błękit, energizujące owoce cytrusowe. Mi najbardziej z tych wszystkich podobała się wersja z melonem.
Opakowanie jest ot zwykłe, co wcale nie znaczy, że to źle. Nie otwiera się przypadkiem w kosmetyczce za co mu dziękuję, bo zawsze jak się pakuję nachodzi mnie taka tzw. schiza. Pojemność jest genialna -343 ml i mi jak na razie starczył na miesiąc, a jeszcze mam 1/3 opakowania. Zapach jest GENIALNY! Po prostu piękny. Taki słodki, ale nie przytłaczający, orzeźwiający i dający kopa na cały dzień. Niestety znika po jakiejś godzinie od umycia się.  Konsystencja żelu jest trochę lejąca i na początku można wylewać zbyt dużo na rękę, jednak po kilku seansach można się nauczyć to obsługiwać. Serio do umycia się wystarczy niewielka ilość żelu. Nie pieni się baardzo ale jest bardzo jakby to powiedzieć rozciągliwe? Hehe, domyślicie się chyba o co mi chodzi. :) To nie jest z gumy ale jak się tak mydlisz i mydlisz to z miejsca na miejsce się ciągnie za tobą ta pianka. Kropka wielkości ziarnka grochu starcza na umycie mojej 1 nogi, co przy 180 cm jest wyczynem ;p Żel nie wysuszył mojej skóry i nie muszę się balsamować po jego użyciu. Coś jest w tej formule norweskiej. Podsumowując polecam ten żel nie tylko na lato ale też kiedy za oknem będzie deszcz, śnieg i inne pogodowe usterki. Powrócą wam wspomnienia ciepłych dni lata (o tych zimnych zapominamy). :)

Przypominam, że dzisiaj kończy się moje rozdanie. :) Link do rozdania po prawej stronie na pasku organizacyjnym i notka niżej. :)

Przypominajka! Moje pierwsze rozdanie dobiega końca!


UWAGA PRZYPOMINAM! ROZDANIE TRWA DO GODZINY 22:00 DNIA DZISIEJSZEGO. TO SĄ OSTATNIE GODZINY, ŻEBY ZGARNĄĆ TE SMAKOWITE NAGRODY!
SZCZEGÓŁY TUTAJ!

Saturday, 20 August 2011

Czy kosmetyk z drogerii może pomóc na problemy z cerą? Tak! Recenzja Eveline Pure Control SOS, antybakteryjnego toniku głęboko oczyszczającego.


Witajcie moje czytelniczki!
Na początek chcę powiedzieć, że ten produkt kupiłam sama. Nie dostałam go do testów od firmy Eveline. Nie zmienia to faktu, że moja ocena będzie w 100 % szczera - tak jak wszystkie na blogu.
Co skłoniło mnie to kupna tego toniku? Wy! Tyyyle się naczytałam na jego temat jakiś czas temu, że nie mogłam go nie wypróbować. I nie żałuję!

Obietnice producenta:
Masz problem z nawracającymi pryszczami i podrażnionymi zmianami trądzikowymi?
Pure Control SOS antybakteryjny tonik głęboko oczyszczający dzięki połączeniu przeciwbakteryjnego kwasu salicylowego i łagodzącego d-panthenolu reguluje wydzielanie sebum i doskonale zwalcza pryszcze oraz zaognione zmiany trądzikowe.

Chcesz się pozbyć czarnych kropek i błyszczącej skóry?
Dzięki delikatnie złuszczającym właściwościom kwasu salicylowego tonik skutecznie eliminuje zaskórniki, zapobiega powstawaniu nowych, pomaga zwalczyć ślady po trądziku, pozostawiając skórę świeżą i matową.

Kiedy stosować?
Używaj Pure Control SOS antybakteryjnego toniku głęboko oczyszczającego w przypadku dużych zmian trądzikowych. Stosuj codziennie rano i wieczorem po dokładnym umyciu twarzy jednym z preparatów z serii Pure Control SOS.

Zauważalne efekty:
- zmniejszona ilość pryszczy i zaognionych zmian
- mniej zaskórników i śladów po pryszczach
- odczuwalne zmniejszanie podrażnień

Skład:

Cena: ok 11 zł / 200 ml
Dostępny w drogeriach i marketach.



Teraz czas przejść do recenzji. Na samym początku ocenię opakowanie. Jest ono przezroczyste co jest ogromnym plusem, bo można kontrolować kiedy produkt zacznie się kończyć. Otwarcie jest tradycyjne, a podczas aplikacji nie wylewa się za dużo produktu.
Moja wersja butli mieści w sobie promocyjne 200 ml toniku.
Kolor produktu jest niebieski co zresztą widać :)
Zapach jest taki unisex, mi się podoba i myślę, że dla facetów też się sprawdzi. Szybko się ulatnia po aplikacji.
Po nałożeniu na skórę nie zostawia lepkiej warstwy, co dla mnie jest kolejnym plusem, bo nie lubię tego uczucia. Wchłania się bardzo szybko.
Tonik świetnie oczyszcza - kiedy skończymy się miziać wacikiem można na nim zauważyć resztki brudu mimo wcześniej umytej skóry! A robię to bardzo dokładnie - żelem micelarnym i zwykłym.
Nie wysusza mimo obecności alkoholu w składzie. Mojej skóry nie podrażnił, co czasami mi się zdarzało podczas używania toników. Świetnie przygotowuje skórę pod krem.
Teraz czas na najważniejszą rzecz czyli właściwości. Tonik zawiera w sobie kwas salicylowy, więc idealnie nadaje się do skóry tłustej, mieszanej czy z niedoskonałościami typu wągry, krostki, blizny potrądzikowe z racji na swoje właściwości złuszczające.
Mniejszego wydzielania sebum nie zauważyłam - po prostu na mojej cerze to się nie sprawdza.
Co do trądziku - działa fenomenalnie! Mniejsze krostki znikają po 2 dniach zaś te większe nie są tak mocno czerwone i też szybciej znikają. Tonik wygładził mi moje czoło, które przed użyciem było pełne niedoskonałości. Teraz pojawiają się one rzadziej, a resztka dalej jest dobijana.
Eliminacje zaskórników mogę cenić 50/50. Mniejsze owszem znikają, nie robią się czarne i nie powstają z nich pryszcze, ale te większe które miałam musiałam usunąć innym sposobem.
Blizny potrądzikowe znikają z dnia na dzień.
200 ml starczyło mi na miesiąc użytkowania, a raczej maltretowania więc wydajność jak na mnie ma naprawdę świetną.
Podsumowując: tonik jest idealny dla mojej cery i nie szukam już żadnego innego. Pomógł mi się pozbyć uciążliwych krostek i mniejszych wągrów i utrzymuje moją skórę w bardzo dobrym stanie. Polecam!

Jeżeli zapomniałam o czymś wspomnieć to koniecznie piszcie w komentarzach! Odpowiem i edytuję recenzję. Pozdrawiam! ;**

Friday, 12 August 2011

Orzeźwiające połączenie! - Ogórek & Limonka od Bielendy...


No to do roboty! Przygotowałam zdjęcia do tej recenzji jeszcze przed moim wyjazdem, ale dopiero dzisiaj mam czas, żeby co nieco napisać o tym kremie.

Obietnice producenta:
Ulepszony krem matująco - normalizujący Ogórek & limonka to idealny kosmetyk w walce z błyszczącą skórą, pryszczami i zaskórnikami oraz przebarwieniami.
- idealni matuje skórę
- pochłania nadmiar sebum
- zwęża i zamyka pory
- zapobiega powstawaniu wyprysków
- łagodzi podrażnienia i zmiany trądzikowe
- przeciwdziała powstawaniu zmarszczek.
Efekt: idealnie matowa, gładka skóra, dobrze nawilżona i odżywiona. Pryszcze i przebarwienia zredukowane, pory skóry mniej widoczne.
tekst: wizaz.pl

Skład:


Cena: ok 14zł / 50ml



Zacznę od opakowania, czyli rzeczy która jako pierwsza rzuca się w oczy. W sklepie produkt jest opakowany w ładne, tekturowe pudełko. W środku zaś można zobaczyć zielone jajo :) Niestety jest ono wykonane z plastiku który po miesiącu używania mi się połamał. Nakrętka jest pęknięta. Kilka razy zabierałam krem w podróż i niestety nie przetrwał. Tak samo w środku - kilka wstrząsów i masa kremu znajduje się nie tylko w nakrętce (to normalne) ale też mamy upaćkane całe te zawijasy na których zakręca się krem.
Nie podoba mi się też, że produkt nie jest zamknięty w higienicznej tubce, tylko trzeba się babrać palcami w słoiczku.


Bardzo duży plus jest taki, że magazyn Cosmopolitan przyznał mu nagrodę Prix de Beaute. :)


Po otwarciu oprócz zapaćkanego pokrętła czuć baaardzo ładny zapach limonki. Jest po prostu piękny i żałuję, że wietrzeje po kilku minutach na skórze.


Konsystencja kremu jest bardzo lekka, w sam raz na lato. Łatwo się go aplikuje i bardzo szybko wchłania się w skórę.
Nie zapycha! Co jest dla mnie naprawdę ważne, bo nie po to walczę z niedoskonałościami, żeby mi jakiś krem produkował nowe. Zrobiłam duży błąd testując inny krem dwa tygodnie temu, który na nowo zanieczyścił mi moją twarz. Ale spokojnie już się z tym prawie uporałam :)
Mat oczywiście jest, utrzymuje się spokojnie 4 godziny. Nie jest to wyczyn ale przy mojej cerze to naprawdę rekord.
Producent deklaruje się, że krem poprawia wygląd cery i tak rzeczywiście jest. Po nałożeniu pory skóry są mniej widoczne i twarz wydaje się zdrowsza. Niestety efekt znika po tych 4 godzinach, kiedy mój tłuszczyk daje o sobie znać ;p
Ogromnego plusa daję też za certyfikowane wyciągi roślinne.
Krem delikatnie nawilża, ale według mnie nie jest wystarczająco treściwy, żeby używać go zimą.
I tak nawiasem mówiąc, kremu używam tylko na dzień, ponieważ nie wskazane jest używać matujących kremów na noc - lepiej wtedy maziać się czymś treściwszym. :)
Wydajność kremu pierwsza klasa! Używam od końca czerwca i została mi jeszcze połowa opakowania.
Cóż mogę więcej powiedzieć? Bardzo polecam ten kremik osobom z które nie mają może wybitnie tłustej skóry, ale mają problem z pojedynczymi wypryskami czy rozszerzonymi porami skóry.

Zapraszam też na moje pierwsze rozdanie! Link po prawej stronie bloga na pasku nawigacyjnym :)

Wednesday, 10 August 2011

I tak jak obiecałam - OGŁASZAM ROZDANIE! ;D (ZAMKNIĘTE!)

Oj długo mnie nie było. Jako wielka pasjonatka gór wakacje spędziłam na dolnym śląsku. Zwiedziłam też Pragę i mam ochotę tam mieszkać. Jest taka piękna!
Zaniedbałam trochę bloga, ale no wybaczcie wolałam zwiedzać i chodzić po górach niż siedzieć w domu i pisać posty. Normalne to jest chyba co? ;p

I TAK JAK OBIECAŁAM, LICZBA OBSERWATORÓW PRZEKROCZYŁA MAGICZNĄ LICZBĘ 100 WIĘC OGŁASZAM


ROZDANIE!!!






Ale nie ma tak dobrze dziewczyny, trochę się musicie napracować ;p
Zasady:
-musisz PUBLICZNIE obserwować mój blog
-dodać notkę na swoim blogu wraz z linkiem prowadzącym do rozdania i głównym zdjęciem (tym gdzie są wszystkie nagrody ;p) + 2 losy
-dodać mnie do swojego blogrolla + 2 losy






Komentarz ze swoim zgłoszeniem możecie dodać tylko raz. Nie dopisujcie mi później jeszcze jakiś linków czy innych rzeczy bo się nie połapię. Wszystkie informacje mają być zawarte tylko raz. A o co proszę? Oto lista:
-nick pod którym mnie obserwujesz
-adres email
-link do posta w którym jest zamieszczona notatka o moim rozdaniu
-link do swojego bloga
-oraz magiczne słowo: ZGŁASZAM SIĘ :)

Wysyłam tylko do Polski.

Wszystkie rzeczy są nowe i nieużywane oprócz różu do policzków z Hean, który został użyty przeze mnie kilka razy na potrzeby recenzji. Mi on się nie podoba, jednak były dziewczyny które się nim zachwycały więc po co ma u mnie leżeć i się kurzyć. Zużycie to 99%. <- NO I TAK TO JEST JAK SIĘ PÓŹNIEJ SPRAWDZA CO SIĘ NAPISAŁO. ZUŻYCIE TO OCZYWIŚCIE 1%, NIC PRAKTYCZNIE Z NIEGO NIE UBYŁO. :)

Rozdanie trwa od teraz do 31 sierpnia 2011 do godziny 22:00. Wyniki ogłoszę do północy. :)

A więc: gotowi! do startu! START!!!


OGŁASZAM IŻ ROZDANIE DOBIEGŁO KOŃCA Z DNIEM 31 SIERPNIA.